Ewangeliarz

Karma wraca

Jestem częścią wspólnoty kochających się ludzi. Świętego Kościoła. Choć tyle tu jadu, słabości, zawiści, małości, zazdrości. Najgorszych grzechów, wykorzystywania, niszczenia życia dzieci. Kościół tworzą ludzie. Pedofilu, lepiej żebyś przywiązał sobie kamień do szyi. Każdy pedofilu, nie tylko pedofilu w sutannie.

Zrozumienie, dlaczego nie jest korzystne zabijanie przynoszące korzyści, jest naszą chrześcijan mądrością. Zrozumienie, że seks pozamałżeński niszczy życie każdej osoby i rodziny nim dotkniętej, jest naszą umiejętnością w oczach całego świata. Rozumieją to w końcu ludzie wytrwale szukający prawdy, zarówno wierzący, jak i niewierzący. Zaakceptowanie faktu, że nawet udana kradzież nie przynosi korzyści, po prostu jest rozumne. Mamy skarb. Przykazania. Instrukcję obsługi świata.

Po owocach można czyn poznać, choć nie od razu. Prawdziwy pokój między ludźmi oparty jest na ładzie. Boże prawo jest sprawiedliwe. Choć bywa to sprawiedliwość odłożona w czasie. Trudna do przyjęcia jest ta Boża prawda. Nigdy łatwo się nie przebija. Zawsze będą argumenty przeciwne. Nikt nie ogarnia tej kuwety. Intelekt jest narzędziem. Często służy naszym pożądaniom i interesom. Często w sposób nieuświadomiony. Zasadnicze reguły muszą być przyjęte na wiarę. Empiria tu nie działa. Eksperymentem każde życie. I to też musi być przyjęty na wiarę. Herod Antypas pełen był argumentów i racji, podobnie Piłat, nie mówiąc o patriocie Judaszu. Piszę to absolutnie bez ironii.

Widziałem domykanie się tych kół sprawiedliwości. Widziałem kilka razy, jak jeszcze tu na ziemi kończyły robotę młyny boże. Jak dopełniała się sprawiedliwość. Choć przecież nie zawsze dopełnia się na ziemi. Hasło: Karma wraca jest niedoskonałym odbiciem prawdy o Bożej sprawiedliwości. Na szczęście ostatecznym sędzią będzie Jezus, i Bóg, i człowiek. Jezus nas rozumie. Bezduszne koło karmy tylko miażdży. Na szczęście karma nie istnieje. To tylko kolejne ludzkie przybliżenie prawdy.

Wiecie co czuje rodzic gdy w domu robi się za cicho? Moim najgłębszym doświadczeniem jest, że Bóg to kochający do szaleństwa ojciec. Prawdomówny, delikatny i szlachetny. Nie muszę więc wszystkiego wiedzieć, wszystkiego dotknąć. Jezu ufam Tobie. Jestem częścią wspólnoty kochających się ludzi. Świętego Kościoła. Choć tyle tu jadu, słabości, zawiści, małości, zazdrości. Najgorszych grzechów, wykorzystywania, niszczenia życia dzieci. Kościół tworzą ludzie. Pedofilu, lepiej żebyś przywiązał sobie kamień do szyi. Każdy pedofilu, nie tylko pedofilu w sutannie. Czy modlicie się za kardynała Pella? Siedział za niewinność. I ze świeckimi pedofilami trzeba postępować uczciwie i sprawiedliwie.

Przestałem narzekać i osądzać, ochłonąłem, gdy zobaczyłem, że mam ukłucia zawiści, napady zazdrości, że potrafię zabić grzechem, zabić słowem; choć zawsze wydawało mi się, że taki jestem ładny, taki amerykański. Że tak bardzo jestem pewien swego sukcesu, iż niemożliwe jest, abym komukolwiek zazdrościł. Ojciec umacnia mnie w każdej chwili. Upadam, grzeszę gniewem, agresją, dzięki fizycznej pomocy z góry, mam siły, by przeprosić. Choćby półgębkiem, choćby gestem. Jakie to jest trudne. Po ludzku niemożliwe. Tak wygląda życie. Bóg wychowuje sześćdziesięciolatka. Słowo Boże reanimuje mnie co chwila, napełnia nadzieją, wspiera, gdy załamuję się na duchu. W chwilach, gdy muszę wybierać, słyszę w sobie cichy, ale wyraźny wreszcie po raz pierwszy głos. Taki, że nie ma wątpliwości, co robić. Nawet w najdrobniejszych sprawach jest gotów mówić, co jest dobre. A ja czasami mimo wszystko go nie słucham. Jakie w człowieku warczą i miotają się emocje! Szczególnie gdy chodzi o ocenę mojej wartości. Przez jakichś ludzi, jakieś sytuacje. Po napisaniu powyższych słów puściło. Nie będę w sprawach zawodowych już nigdzie dzwonił. Zostawiam sprawę górze.

Świat jest mechanizmem tworzonym przez dobrego Boga. Sprawiedliwość, reguły. Bóg jest wszechmocny. Miał czas, żeby rzecz wykombinować. Ufam i tyle. Pilnuję, żeby samemu nie dokładać gówna i bałaganu. Staram się pomóc ludziom, żeby stary gnój przeze mnie uczyniony mnie nie utopił.

Media społecznościowe wymyślono dla mnie. Kosmiczny narcyzm i nieutulona potrzeba pouczania. Tak to widzą, ci którzy mnie znają. Najpierw samemu. Nie uczyć niczego, czego sam nie umiem. Przełamywać się 77 razy. Liczyć nie na siebie. Tyle.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *